Dawno, dawno temu, w słonecznej dolinie Willowbrook, mieszkał dobrotliwy rolnik o imieniu Emrys. Emrys był wysoki i silny, z błyszczącymi brązowymi oczami i łagodnym uśmiechem, który sprawiał, że nawet najbardziej marudne kury gdakały z radości. Choć jego farma nie była największa w królestwie, była z pewnością najszczęśliwsza, dzięki wiernemu towarzyszowi – osiołkowi o imieniu Mossy. Mossy był, według wszystkich, wyjątkowo mądrym osiołkiem. Z siwą, kudłatą sierścią, mądrymi oczami i nosem, który potrafił wyczuć kłopoty z daleka, Mossy nie był zwykłym zwierzęciem pociągowym. Wielokrotnie ratował Emrysa z opresji – raz poprowadził go z dala od gniazda szerszeni, innym razem wyciągnął z błotnistego stawu. Jednak być może największym talentem Mossy’ego była jego zdolność słuchania – nigdy nie rżał w trakcie historii Emrysa i zawsze dawał odpowiedni cios głową lub otarcie w samym momencie.
Życie w Willowbrook było spokojne, a farma kwitła przy śmiechu i słodkim zapachu dzikich kwiatów. Pewnego wieczoru, gdy słońce zachodziło za wierzbami, rzucając długie cienie na pola, dolinę przeszył chłód. Zwierzęta stały się niespokojne, a wiatr niósł szept o mrocznej obecności. Na skraju farmy, postać na czarnym ogierze obserwowała zza splątanych krzewów.

Następnego ranka Emrys obudził się, znajdując dziwną notatkę przyczepioną do drzwi stodoły. Pergamin był czarny, atrament czerwony jak krew. Brzmiało:
„Dla rolnika z Willowbrook: Słyszałem o twoim cudownym osiołku i pragnę go dla siebie. Oddaj go przed pełnią księżyca, albo zaznasz gniewu cienia. – Sir Caldus, Rycerz Nocy.”

Wieść o żądaniu Sir Caldusa szybko się rozeszła. Niektórzy wieśniacy naciskali Emrysa, by oddał Mossy’ego, bojąc się klątwy rycerza. Inni obiecywali pomoc w obronie farmy. Emrys jednak wiedział, że sama siła nie przechytrzy sprytnego rycerza. Spędzał więc bezsenne noce z Mossym, wymyślając plany podczas spacerów po księżycowych polach.
W miarę zbliżania się pełni księżyca zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Powietrze stało się lodowate, uprawy więdły z nocy na noc, a cienie zdawały się szeptać tajemnice. Emrys i Mossy stali niewzruszeni, odmawiając ucieczki. W noc pełni, gęsta mgła spowiła dolinę. Z jej głębin wyłonił się Sir Caldus, na swoim czarnym ogierze, z psami cieni u boku.

Emrys stał pewnie, Mossy przy nim. „Mossy nie jest na sprzedaż ani wymianę. Jest moim towarzyszem, a nie nagrodą.”
Sir Caldus parsknął. „Może zmienisz zdanie, jeśli wezmę coś innego zamiast niego.” Ruchem opancerzonej ręki psy cieni rzuciły się do ataku, pokazując zęby. Ale Mossy, szybszy od zwykłego osła, przemykał między nimi, wzbijając kurz i rżąc tak głośno, że psy potykały się o własne uszy. Wieśniacy, słysząc hałas, ruszyli na farmę z latarniami i widłami, ale psy cieni wyły i rozproszyły ich nadnaturalnym strachem.

Wściekły Sir Caldus zsiadł z konia, wyciągając swój obsydianowy miecz. „Koniec zabawy! Oddajcie, albo patrzcie, jak wasza farma zamieni się w proch!” ryknął. Ruchem ręki ciemne chmury zawirują nad ziemią, a zimny wiatr rzucił ostre kawałki lodu na uprawy. Kwiaty opadły, a zboże się pochyliło.
Emrys spojrzał na Mossy’ego, z lękiem w sercu. Ale Mossy, sprytny jak zawsze, przypomniał sobie jedyną rzecz, której Sir Caldus nie znosił – śmiech. Legenda głosiła, że moc Rycerza Cieni słabnie tam, gdzie panuje radość i śmiech. Mossy zaczął rżeć, nie ze strachu, ale śmiesznie, dudniąco. Było to tak głośne i zabawne, że nawet przestraszone kury wyjrzały.

Sir Caldus zakrył uszy, jego zbroja grzechotała. „Przestańcie! Przestańcie ten piekielny hałas!” krzyknął, ale Mossy rżał jeszcze głośniej, a wieśniacy tańczyli i śpiewali, odpędzając cienie każdym radosnym dźwiękiem.
Chmury się rozproszyły, lód stopniał, a uprawy znów stały się zielone i złote. Wściekły i osłabiony, Sir Caldus cofnął się do swego ogiera, a śmiech dźwięczał mu w uszach. Psy, uwolnione z lepkiej pułapki, jęczały i uciekły w mgłę, z ogonami między nogami.

W kolejnych dniach Willowbrook kwitło jak nigdy wcześniej. Wieśniacy świętowali Mossy’ego, koronując go dzikimi kwiatami. Emrys zbudował nową stajnię, przestronną i ciepłą, gdzie Mossy drzemał zadowolony, śniąc o przyszłych przygodach.
Ale historia się tu nie kończyła. Bowiem Mossy i Emrys wkrótce odkryli, że ciemność czai się na granicach ich ziemi. Każdego miesiąca, gdy księżyc był pełny, cienie podchodziły bliżej, testując siłę ich radości. Tak Emrys i Mossy przemierzali dolinę, dzieląc się swoją opowieścią i ucząc wieśniaków sekretu słabości Rycerza Cieni.

Z czasem Emrys i Mossy zostali zaproszeni do królewskiego pałacu, gdzie król i królowa pochwalili ich spryt i nagrodzili Mossy’ego złotym dzwonem odwagi. Z biegiem lat Mossy stał się mądry i siwy, zawsze gotowy rżeć, by przepędzić ciemność, a farma Emrysa nigdy więcej nie zaznała strachu.
I choć cienie nadal czaiły się poza wzgórzami, wszyscy wiedzieli, że dopóki istnieje śmiech i przyjaźń, żaden rycerz ciemności nie zdobędzie Willowbrook.