Kubuś Puchatek 10 - Przyjęcie

ornament

Pewnego dnia, kiedy słońce wróciło nad Las, przynosząc ze sobą zapach maja, a wszystkie strumyki Lasu dzwoniły radośnie, odnajdując swoje własne piękne kształty, a małe oczka wody marzyły o życiu, które widziały, i o wielkich rzeczach, które zrobiły, w cieple i spokoju Lasu kukułka starannie ćwiczyła swój głos, słuchając, czy mu się podoba, a grzywacze skarżyły się sobie cicho w swoim leniwym, wygodnym sposobie, że to wina innych, ale nie miało to większego znaczenia; w taki dzień Krzysztof Robinek zagwizdał w specjalny sposób, który miał, i Sowa wyleciała z Stumilowego Lasu, aby zobaczyć, czego chce.

„Sowo,” powiedział Krzysztof Robinek, „zamierzam urządzić przyjęcie.”

„Naprawdę?” powiedziała Sowa.

„I to ma być szczególny rodzaj przyjęcia, ponieważ chodzi o to, co Kubuś zrobił, kiedy ratował Prosiaczka przed powodzią.”

Kubuś Puchatek 10 - Przyjęcie

„Ah, to o to chodzi?” powiedziała Sowa.

„Tak, więc powiedz Kubusiowi tak szybko, jak potrafisz, i wszystkim innym, bo to będzie jutro.”

„Ah, naprawdę?” powiedziała Sowa, nadal starając się być jak najbardziej pomocna.

„Więc pójdziesz i im powiesz, Sowo?”

Sowa próbowała wymyślić coś bardzo mądrego do powiedzenia, ale nie mogła, więc poleciała, aby poinformować innych. Pierwszą osobą, której powiedziała, był Kubuś.

„Kubuś,” powiedziała, „Krzysztof Robinek urządza przyjęcie.”

„Och!” powiedział Kubuś. A potem, widząc, że Sowa oczekuje od niego czegoś więcej, dodał: „Czy będą te małe ciasteczka z różowym lukrem?”

Sowa uznała, że rozmowa o małych ciasteczkach z różowym lukrem jest poniżej jej godności, więc powiedziała Kubusiowi dokładnie to, co powiedział Krzysztof Robinek, i poleciała do Kłapouchego.

Kubuś Puchatek 10 - Przyjęcie

„Przyjęcie dla mnie?” pomyślał Kubuś. „Jak wspaniale!” I zaczął się zastanawiać, czy wszystkie inne zwierzęta będą wiedziały, że to specjalne Przyjęcie Kubusia, i czy Krzysztof Robinek opowiedział im o Pływającym Misiu i Mądrości Kubusia oraz o wszystkich wspaniałych statkach, które wymyślił i na których pływał, i zaczął myśleć, jak strasznie byłoby, gdyby wszyscy o tym zapomnieli, i nikt dokładnie nie wiedział, na co jest to przyjęcie; a im bardziej tak myślał, tym bardziej przyjęcie mieszało mu się w głowie, jak sen, kiedy nic nie idzie dobrze. A sen zaczął sam sobie śpiewać w jego głowie, aż stał się rodzajem piosenki. Była to

NIEPOKOJĄCA PIOSENKA KUBUSIA:

Trzy okrzyki dla Kubusia!

(Dla kogo?)

Dla Kubusia—

(Dlaczego, co zrobił?)

Myślałem, że wiesz;

Uratował przyjaciela przed zamoczeniem!

Trzy okrzyki dla Misia!

(Gdzie?)

Dla Misia—

Nie umiał pływać,

Ale go uratował!

(Kogo uratował?)

Och, posłuchaj, tak!

Mówię o Kubusiu—

(O kim?)

O Kubusiu!

(Przepraszam, ciągle zapominam).

Cóż, Kubuś był Misiem o Ogromnym Umyśle

(Powiedz jeszcze raz!)

O ogromnym umyśle—

(O ogromnym czym?)

Cóż, dużo jadł,

I nie wiem, czy umiał pływać,

Ale udało mu się unosić

Na czymś w rodzaju łódki

(Na czym w rodzaju czego?)

Cóż, w rodzaju garnka—

Więc teraz dajmy mu trzy serdeczne okrzyki

(Więc teraz dajmy mu trzy serdeczne które?)

I miejmy nadzieję, że będzie z nami przez wiele, wiele lat,

I rośnie w zdrowiu, mądrości i bogactwie!

Trzy okrzyki dla Kubusia!

(Dla kogo?)

Dla Kubusia—

Trzy okrzyki dla Misia!

(Gdzie?)

Dla Misia—

Trzy okrzyki dla wspaniałego Kubusia Puchatka!

(Powiedz mi ktoś—CO ZROBIŁ?)

W czasie gdy to działo się w jego głowie, Sowa rozmawiała z Kłapouchym.

„Kłapouchy,” powiedziała Sowa, „Krzysztof Robinek urządza przyjęcie.”

„Bardzo interesujące,” powiedział Kłapouchy. „Przypuszczam, że będą mi przysyłać te dziwne kawałki, które zostały podeptane. Miłe i troskliwe. Wcale nie, nie wspominaj o tym.”

„Jest dla ciebie zaproszenie.”

„Jak ono wygląda?”

„Zaproszenie!”

„Tak, słyszałeś. Kto je przyniósł?”

„To nie jest coś do jedzenia, pyta cię o przyjście na przyjęcie. Jutro.”

Kłapouchy powoli potrząsnął głową.

„Masz na myśli Prosiaczka. Tego małego z podekscytowanymi uszami. To Prosiaczek. Powiem mu.”

„Nie, nie!” powiedziała Sowa, stając się trochę nerwowa. „Chodzi o ciebie!”

„Jesteś pewna?”

„Oczywiście, że jestem pewna. Krzysztof Robinek powiedział: 'Wszystkim! Powiedz wszystkim.'”

„Wszystkim, oprócz Kłapouchego?”

„Wszystkim,” powiedziała Sowa ponuro.

„Ah!” powiedział Kłapouchy. „Pomyłka, bez wątpienia, ale mimo to przyjdę. Tylko nie obwiniaj mnie, jeśli będzie padać.”

Kubuś Puchatek 10 - Przyjęcie

Ale nie padało. Krzysztof Robinek zrobił długi stół z kilku kawałków drewna, a wszyscy usiedli wokół niego. Krzysztof Robinek siedział na jednym końcu, a Kubuś na drugim, a po jednej stronie siedzieli Sowa, Kłapouchy i Prosiaczek, a po drugiej Królik, Maleństwo i Kangurzyca. Wszyscy przyjaciele i krewni Królika rozłożyli się na trawie, czekając cierpliwie, czy ktoś do nich podejdzie, coś upuści lub zapyta, która jest godzina.

To było pierwsze przyjęcie, na którym Maleństwo kiedykolwiek było, i był bardzo podekscytowany. Jak tylko usiedli, zaczął mówić.

„Cześć, Kubuś!” piszczał.

„Cześć, Maleństwo!” powiedział Kubuś.

Maleństwo podskakiwało na swoim miejscu przez chwilę, a potem znów zaczęło.

„Cześć, Prosiaczku!” piszczał.

Prosiaczek machnął łapką, zbyt zajęty, aby cokolwiek powiedzieć.

„Cześć, Kłapouchy!” powiedziało Maleństwo.

Kłapouchy ponuro kiwnął głową. „Zaraz będzie padać, zobaczysz,” powiedział.

Maleństwo spojrzało, czy nie pada, i nie padało, więc powiedziało: „Cześć, Sowo!” — a Sowa odpowiedziała: „Cześć, mój mały przyjacielu,” w uprzejmy sposób i opowiadała Krzysztofowi Robinkowi o wypadku, który prawie przytrafił się jego przyjacielowi, którego Krzysztof nie znał, a Kangurzyca powiedziała Maleństwu: „Najpierw wypij mleko, kochanie, a potem rozmawiaj.” Tak więc Maleństwo, które piło mleko, próbowało mówić i pić jednocześnie… i musiało być długo poklepane po plecach i osuszone.

Kiedy wszyscy prawie już zjedli wystarczająco, Krzysztof Robinek uderzył łyżką w stół, wszyscy przestali mówić i zapadła cisza, oprócz Maleństwa, które właśnie kończyło głośny atak czkawki i próbowało wyglądać, jakby było jednym z krewnych Królika.

„To przyjęcie,” powiedział Krzysztof Robinek, „jest przyjęciem z powodu tego, co ktoś zrobił, i wszyscy wiemy, kto to był, i to jego przyjęcie, z powodu tego, co zrobił, i mam dla niego prezent, oto jest.” Potem poczuł trochę wokół siebie i wyszeptał: „Gdzie on jest?”

W tym czasie Kłapouchy zachichotał w imponujący sposób i zaczął mówić.

„Przyjaciele,” powiedział, „w tym także dziwne kawałki, to wielka przyjemność, a może lepiej powiem, że do tej pory była to przyjemność, widzieć was na moim przyjęciu. To, co zrobiłem, to nic. Każdy z was — oprócz Królika, Sowy i Kangurzycy — zrobiłby to samo. Och, i Kubuś. Moje uwagi oczywiście nie dotyczą Prosiaczka i Maleństwa, bo są za mali. Każdy z was zrobiłby to samo. Ale akurat to ja to zrobiłem. Nie, trzeba przyznać, nie po to, żeby zdobyć to, czego teraz szuka Krzysztof Robinek” — i przyłożył przednią łapę do ust i powiedział głośno szeptem: „Spróbuj pod stołem” — „że zrobiłem to, co zrobiłem — ale dlatego, że czuję, że wszyscy powinniśmy robić, co możemy, aby pomagać. Czuję, że wszyscy powinniśmy——”

„H—hup!” powiedziało Maleństwo przypadkowo.

„Maleństwo, kochanie!” powiedziała Kangurzyca surowo.

„Czy to ja?” zapytało Maleństwo, trochę zaskoczone.

„O czym mówi Kłapouchy?” wyszeptał Prosiaczek do Kubusia.

„Nie wiem,” powiedział Kubuś dość smutno.

„Myślałem, że to twoje przyjęcie.”

„Myślałem, że tak. Ale chyba nie jest.”

„Wolę, żeby było twoje niż Kłapouchego,” powiedział Prosiaczek.

„Ja też,” powiedział Kubuś.

„H—hup!” powiedziało Maleństwo znowu.

„JAK—MÓWIŁEM—WCZEŚNIEJ,” powiedział Kłapouchy głośno i stanowczo, „jak mówiłem, kiedy przerwały mi różne głośne dźwięki, czuję, że——”

„Oto jest!” krzyknął podekscytowany Krzysztof Robinek. „Podaj to staremu Kubusiowi. To dla Kubusia.”

„Dla Kubusia?” powiedział Kłapouchy.

„Oczywiście, że tak. Najlepszy miś na całym świecie.”

„Mogłem się tego spodziewać,” powiedział Kłapouchy. „W końcu nie można narzekać. Mam swoich przyjaciół. Ktoś mówił do mnie dopiero wczoraj. I czy to było w zeszłym tygodniu czy wcześniej Królik wpadł na mnie i powiedział 'Och, nie!' Spotkania towarzyskie. Zawsze coś się dzieje.”

Nikt nie słuchał, bo wszyscy mówili „Otwórz to, Kubusiu,” „Co to jest, Kubusiu?” „Wiem, co to jest,” „Nie wiesz” i inne pomocne uwagi tego typu. Oczywiście Kubuś otwierał piórnik tak szybko, jak tylko mógł, ale bez przecinania sznurka, bo nigdy nie wiadomo, kiedy kawałek sznurka może być użyteczny. W końcu piórnik został otwarty.

Kiedy Kubuś zobaczył, co to jest, prawie upadł ze szczęścia. Był to Specjalny Piórnik. W środku były ołówki oznaczone literą „B” dla Misia, ołówki oznaczone „HB” dla Pomocnego Misia i „BB” dla Odważnego Misia. Był też nóż do temperowania ołówków, gumka do ścierania błędnie napisanych słów i linijka do rysowania linii dla słów do chodzenia, z podziałką w calach na wypadek, gdyby ktoś chciał wiedzieć, ile cali coś ma, oraz niebieskie, czerwone i zielone ołówki do pisania specjalnych rzeczy w kolorze niebieskim, czerwonym i zielonym. Wszystko to było w małych kieszonkach w Specjalnym Piórniku, który zamykał się kliknięciem. I wszystko to było dla Kubusia.

„Och!” powiedział Kubuś.

„Och, Kubusiu!” powiedzieli wszyscy oprócz Kłapouchego.

„Dziękuję,” mruknął Kubuś.

Ale Kłapouchy mówił do siebie: „To pisanie. Ołówki i inne rzeczy. Przereklamowane, jeśli mnie pytasz. Głupstwa. Nic w tym szczególnego.”

Później, kiedy wszyscy powiedzieli „Do widzenia” i „Dziękuję” Krzysztofowi Robinkowi, Kubuś i Prosiaczek wracali razem do domu w złotym wieczorze, myśląc o wszystkim, i przez długi czas milczeli.

Kubuś Puchatek 10 - Przyjęcie

„Kiedy rano się obudzisz, Kubusiu,” powiedział w końcu Prosiaczek, „co jest pierwszą rzeczą, którą sobie mówisz?”

„Co na śniadanie?” powiedział Kubuś. „A ty, Prosiaczku?”

„Ja mówię, ciekawe, co ekscytującego się dziś wydarzy?” powiedział Prosiaczek.

Kubuś kiwnął głową zamyślony.

„To to samo,” powiedział.

„I co się wydarzyło?” zapytał Krzysztof Robinek.

„Kiedy?”

„Następnego ranka.”

„Nie wiem.”

„Czy moglibyście kiedyś pomyśleć i powiedzieć mi i Kubusiowi?”

„Jeśli bardzo byś tego chciał.”

„Kubuś chce,” powiedział Krzysztof Robinek.

Wziął głęboki oddech, podniósł misia za nogę i odszedł do drzwi, ciągnąc za sobą Kubusia Puchatka. Przy drzwiach odwrócił się i powiedział: „Przyjdziesz, żeby zobaczyć, jak biorę kąpiel?”

„Mogę,” odpowiedziałem.

„Czy piórnik Kubusia był lepszy niż mój?”

„Był taki sam,” odpowiedziałem.

Kiwnął głową i wyszedł… a wkrótce usłyszałem Kubusia Puchatka—bum, bum, bum—idącego po schodach za nim.

Perguntas Frequentes

Para qual idade esta história é adequada?

Esta história é adequada para 3–10 lata.

Posso ouvir esta história em áudio?

Esta história pode ser lida online gratuitamente.

Qual é a duração desta história para crianças?

Esta é uma curta história para crianças que geralmente pode ser lida em 10 minut

Estas histórias para dormir são gratuitas para ler?

Sim, você pode ler estas histórias para dormir online gratuitamente.

Esta história é adequada para crianças?

Sim, esta história foi escrita para crianças e é perfeita para leitura antes de dormir.

Share "Kubuś Puchatek 10 - Przyjęcie" on FacebookShare "Kubuś Puchatek 10 - Przyjęcie" on XShare "Kubuś Puchatek 10 - Przyjęcie" on PinterestShare "Kubuś Puchatek 10 - Przyjęcie" on VKShare "Kubuś Puchatek 10 - Przyjęcie" on ThumblrShare "Kubuś Puchatek 10 - Przyjęcie" on WhatsApp
Download FairyTales+ on Apple StoreDownload FairyTales+ on Apple Store