Oto Miś Edward, schodzący teraz w dół, bum, bum, bum, tyłem głowy, za Krzysiem. Jak dotąd wie, to jedyny sposób, żeby schodzić po schodach, ale czasami czuje, że naprawdę istnieje inny sposób, gdyby tylko mógł przestać na chwilę uderzać i pomyśleć. A potem myśli, że może jednak go nie ma. W każdym razie, oto jest na dole i gotowy, żeby Cię poznać. Kubuś Puchatek.

Kiedy pierwszy raz usłyszałem jego imię, powiedziałem, tak jak Ty teraz powiesz: „Ale przecież myślałem, że to chłopiec?”
„Ja też,” powiedział Krzyś.
„Więc nie możesz go nazwać Kubusiem?”
„Nie nazywam.”
„Ale powiedziałeś——”
„To Kubuś Puchatek. Nie wiesz, co znaczy 'Puchatek'?”
„Ach, tak, teraz wiem,” powiedziałem szybko; i mam nadzieję, że Ty też, bo to wszystko, co Ci wyjaśnię.
Czasami Kubuś Puchatek lubi jakąś zabawę, gdy schodzi po schodach, a czasami woli usiąść spokojnie przy ogniu i posłuchać opowieści. Tego wieczoru——
„A może opowieść?” powiedział Krzyś.
„A może opowieść?” powiedziałem.
„Czy mógłbyś bardzo miło opowiedzieć Kubusiowi jedną?”
„Chyba mógłbym,” powiedziałem. „Jakie historie lubi?”
„O sobie. Bo taki właśnie jest Miś.”
„Ach, rozumiem.”
„Więc mógłbyś bardzo miło?”
„Spróbuję,” powiedziałem.
Więc spróbowałem.
Dawno, dawno temu, w zeszły piątek, Kubuś Puchatek mieszkał w lesie sam pod nazwiskiem Sanders.
("Co oznacza 'pod nazwiskiem'?" zapytał Krzyś.
„To znaczy, że miał imię nad drzwiami złotymi literami i mieszkał pod nim.”
„Kubuś Puchatek nie był pewien,” powiedział Krzyś.
„A teraz jestem,” powiedział chrapliwy głos.
„Więc będę kontynuował,” powiedziałem.)
Pewnego dnia, gdy spacerował, dotarł do polany w środku lasu, a pośrodku tej polany stało duże dębowe drzewo, a z jego szczytu dochodził głośny brzęczący dźwięk.
Kubuś Puchatek usiadł u stóp drzewa, położył głowę między łapami i zaczął myśleć.

Najpierw powiedział do siebie: „Ten brzęczący dźwięk coś znaczy. Nie ma takiego brzęczenia bez powodu. Jeśli jest brzęczenie, ktoś je robi, a jedyny powód, jaki znam, żeby robić brzęczenie, to że jesteś pszczołą.”
Potem myślał jeszcze długo i powiedział: „A jedyny powód, żeby być pszczołą, jaki znam, to robić miód.”
A potem wstał i powiedział: „A jedyny powód, żeby robić miód, to żeby móc go zjeść.” Więc zaczął wspinać się na drzewo.

Wspinał się i wspinał, i śpiewał przy tym małą piosenkę. Brzmiała tak:
Czy to nie zabawne,
Że miś lubi miód?
Bzy! Bzy! Bzy!
Ciekawe dlaczego?
Potem wspiął się trochę dalej… i jeszcze trochę… i jeszcze trochę. Wtedy wymyślił kolejną piosenkę.
To bardzo zabawna myśl, że gdyby Misie były Pszczołami,
Budowałyby gniazda u podstaw drzew.
A skoro tak (gdyby Pszczoły były Misiami),
Nie musielibyśmy wspinać się po wszystkich tych schodach.
Był już dość zmęczony, dlatego zaśpiewał Skarżącą się Piosenkę. Był prawie na miejscu i gdyby tylko stanął na gałęzi…
Trzask!
„Ojej!” powiedział Puchatek, spadając dziesięć stóp na niższą gałąź.
„Gdybym tylko nie——” powiedział, odbijając się dwadzieścia stóp na kolejną gałąź.
„Widzisz, co chciałem zrobić,” tłumaczył, przewracając się i spadając na kolejną gałąź trzydzieści stóp niżej, „co chciałem zrobić——”
„Oczywiście, to było trochę——” przyznał, ślizgając się bardzo szybko przez następne sześć gałęzi.
„Wszystko to, przypuszczam,” zdecydował, żegnając się z ostatnią gałęzią, obracając się trzy razy i lecąc wdzięcznie w krzak goryczki, „wszystko to przez to, że tak bardzo lubię miód. Ojej!”
Wydostał się z krzaka, otrzepał kolce z nosa i znów zaczął myśleć. Pierwsza osoba, o której pomyślał, to Krzyś.

("Czy to ja?" powiedział Krzyś z podziwem, ledwo wierząc.
„To ty.”
Krzyś nic nie powiedział, ale oczy zrobiły się coraz większe, a twarz coraz różowsza.)
Więc Kubuś Puchatek poszedł do swojego przyjaciela, Krzysia, który mieszkał za zielonymi drzwiami w innej części lasu.
„Dzień dobry, Krzysiu,” powiedział.
„Dzień dobry, Kubusiu,” odpowiedziałeś.
„Ciekawe, czy masz przy sobie balon?”
„Balon?”
„Tak, właśnie pomyślałem sobie w drodze: 'Ciekawe, czy Krzyś ma przy sobie balon?' Pomyślałem o balonach i zastanawiałem się.”
„Po co ci balon?” powiedziałeś.
Kubuś spojrzał wokół, czy nikt nie słucha, przyłożył łapę do ust i powiedział szeptem: „Miód!”
„Ale nie zdobędziesz miodu balonem!”
„Ja zdobędę,” powiedział Puchatek.
Okazało się, że byłeś wczoraj na przyjęciu u swojego przyjaciela Prosiaczka i miałeś balony na przyjęciu. Miałeś duży zielony balon; a jedno z krewnych Królika miało duży niebieski, który zostawiło, bo było za młode, żeby w ogóle iść na przyjęcie; więc zabrałeś zielony i niebieski balon do domu.
„Który chcesz?” zapytałeś Kubusia.
On włożył głowę między łapy i długo myślał.
„To tak,” powiedział. „Gdy idziesz po miód z balonem, najważniejsze, żeby pszczoły nie zauważyły, że nadchodzisz. Jeśli masz zielony balon, mogą pomyśleć, że jesteś tylko częścią drzewa i nie zauważyć cię; jeśli masz niebieski balon, mogą pomyśleć, że jesteś tylko częścią nieba i też nie zauważyć. Pytanie brzmi: który jest bardziej prawdopodobny?”
„Czy nie zauważyłyby cię pod balonem?” zapytałeś.
„Mogą zauważyć albo nie,” powiedział Kubuś Puchatek. „Nie można tego przewidzieć u pszczół.” Myślał przez chwilę i powiedział: „Spróbuję wyglądać jak mała czarna chmurka. To je oszuka.”
„W takim razie lepiej weź niebieski balon,” powiedziałeś; i tak zdecydowano.
Wyszliście obaj z niebieskim balonem, wziąłeś ze sobą swoją strzelbę, na wszelki wypadek, jak zawsze, a Kubuś Puchatek poszedł na bardzo błotniste miejsce, które znał, i tarzał się, aż cały był czarny; a potem, gdy balon został nadmuchany na ogromną wielkość i trzymaliście go oboje za sznurek, puściłeś nagle, i Kubuś uniósł się gracją w niebo, stojąc na poziomie szczytu drzewa i około sześć metrów od niego.

„Hurra!” krzyknąłeś.
„Czyż to nie wspaniale?” zawołał Kubuś Puchatek. „Jak wyglądam?”
„Wyglądasz jak Miś trzymający balon,” powiedziałeś.
„Nie,” powiedział Puchatek zaniepokojony, „—nie jak mała czarna chmurka na niebieskim niebie?”
„Nie bardzo.”
„Ach, cóż, może z góry wygląda inaczej. Jak mówię, nigdy nie można być pewnym przy pszczołach.”
Nie było wiatru, żeby przybliżyć go do drzewa, więc tam został. Mógł widzieć miód, czuć jego zapach, ale nie mógł do niego sięgnąć.
Po chwili zawołał do ciebie.
„Krzysiu!” powiedział głośno szeptem.
„Halo!”
„Myślę, że pszczoły coś podejrzewają!”
„Co podejrzewają?”
„Nie wiem. Ale coś mi mówi, że są podejrzliwe!”
„Może myślą, że chcesz ich miód?”
„Może tak. Nigdy nie można przewidzieć przy pszczołach.”
Chwilę zamilkł, a potem zawołał ponownie.
„Krzysiu!”
„Tak?”
„Masz parasol w domu?”
„Chyba tak.”
„Chciałbym, żebyś wyszedł tutaj, chodził tam i z powrotem z parasolem, patrzył na mnie co jakiś czas i mówił 'Tuk-tuk, wygląda na deszcz.' Myślę, że to pomoże w oszustwie, które stosujemy wobec pszczół.”

Zaśmiałeś się do siebie: „Stary głupi Miś!” ale nie powiedziałeś tego na głos, bo go bardzo lubiłeś, i poszedłeś po parasol.
„O, jesteś!” zawołał Kubuś Puchatek, gdy tylko wróciłeś do drzewa. „Zaczynałem się martwić. Odkryłem, że pszczoły są teraz zdecydowanie podejrzliwe.”
„Czy mam rozłożyć parasol?” zapytałeś.
„Tak, ale poczekaj chwilę. Musimy być praktyczni. Najważniejszą pszczołą do oszukania jest Królowa Pszczół. Widzisz ją z dołu?”
„Nie.”
„Szkoda. Cóż, jeśli będziesz chodził tam i z powrotem z parasolem, mówiąc 'Tuk-tuk, wygląda na deszcz', będę śpiewać małą Piosenkę Chmurki, taką, jakby śpiewała chmurka… Do dzieła!”
Więc gdy chodziłeś w górę i w dół, zastanawiając się, czy będzie padać, Kubuś Puchatek śpiewał tę piosenkę:
Jak słodko być Chmurką
Unoszącą się w Niebie!
Każda mała chmurka
Zawsze głośno śpiewa.
„Jak słodko być Chmurką
Unoszącą się w Niebie!”
Bardzo go to cieszy
Być małą chmurką.
Pszczoły nadal brzęczały podejrzliwie jak zawsze. Niektóre rzeczywiście opuściły swoje gniazda i latały wokół chmurki, gdy zaczęła się druga zwrotka piosenki, a jedna pszczoła usiadła na nosie chmurki na chwilę, a potem znowu wstała.
„Krzysiu—au!—Robinie,” zawołała chmurka.
„Tak?”
„Właśnie o czymś myślałem i podjąłem bardzo ważną decyzję. To są złe pszczoły.”
„Są?”
„Całkiem złe. Więc myślę, że zrobią zły miód, prawda?”
„Czy zrobią?”
„Tak. Więc myślę, że zejdę.”
„Jak?” zapytałeś.
Kubuś Puchatek jeszcze o tym nie pomyślał. Gdyby puścił sznurek, spadłby—bum—i nie podobała mu się ta myśl. Więc długo myślał, a potem powiedział:
„Krzysiu, musisz strzelić do balonu. Masz strzelbę?”
„Oczywiście, że mam,” powiedziałeś. „Ale jeśli to zrobię, zepsuję balon,” powiedziałeś.
„Ale jeśli nie strzelisz,” powiedział Puchatek, „będę musiał puścić, a to zepsuje mnie.”
Kiedy tak to ujął, zobaczyłeś, jak to jest ważne, i bardzo ostrożnie wycelowałeś w balon i strzeliłeś.
„Au!” powiedział Puchatek.
„Czy chybiłem?” zapytałeś.
„Nie do końca chybiłeś,” powiedział Puchatek, „ale chybiłeś balon.”
„Przepraszam,” powiedziałeś i strzeliłeś ponownie, tym razem trafiając w balon, a powietrze powoli się ulotniło i Kubuś Puchatek opadł na ziemię.
Ale jego ramiona były tak sztywne od trzymania sznurka przez cały ten czas, że pozostały wyprostowane w powietrzu przez ponad tydzień, a kiedy mucha siadała mu na nosie, musiał ją odgonić. I myślę—choć nie jestem pewien—że dlatego zawsze nazywano go Puchatkiem.
„To koniec historii?” zapytał Krzyś.
„To koniec tej. Są inne.”
„O Kubusiu i mnie?”
„I Prosiaczku, Króliku i was wszystkich. Nie pamiętasz?”
„Pamiętam, a potem kiedy próbuję pamiętać, zapominam.”
„Tamtego dnia, kiedy Kubuś i Prosiaczek próbowali złapać Heffalumpa——”
„Nie złapali, prawda?”
„Nie.”
„Kubuś nie mógł, bo nie ma rozumu. Złapałem go ja?”
„Cóż, to wchodzi w skład historii.”
Krzyś skinął głową.
„Pamiętam,” powiedział, „tylko Kubuś nie bardzo, dlatego lubi, gdy mu się to opowiada jeszcze raz. Bo wtedy to prawdziwa historia, a nie tylko wspomnienie.”
„Tak właśnie się czuję,” powiedziałem.
Krzyś westchnął głęboko, podniósł Misia za nogę i odprowadził do drzwi, ciągnąc za sobą Kubusia. Przy drzwiach powiedział: „Idziesz zobaczyć, jak biorę kąpiel?”
„Może,” powiedziałem.
„Nie zrobiłem mu krzywdy, kiedy do niego strzeliłem, prawda?”
„Ani trochę.”
Skinął głową i wyszedł, a wkrótce usłyszałem Kubusia Puchatka—bum, bum, bum—idącego po schodach za nim.